| |
Krok 11
Szukaliśmy poprzez modlitwę i medytację
lepszego , świadomego kontaktu z Bogiem, jakkolwiek go pojmujemy,
modląc się jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz siłę
do jej spełnienia.
Tak jak widzieliśmy, własne poszukiwanie jest
środkiem, za pomocą którego wnosimy nowe wizje, działania i łaskę
do ciemnych i negatywnych stron naszej natury. To jest krok w rozwoju
takiej pokory, która sprawia, że otrzymanie pomocy Boga jest dla
nas możliwe. Jednak, jest to tylko krok. Będziemy chcieli iść dalej.
Będziemy chcieli, aby dobro, które jest w każdym z nas, nawet w
tym najgorszym , kwitło i rosło. Z całą pewnością, będziemy potrzebować
powietrza i mnóstwo pokarmu. Ale przede wszystkim, będziemy chcieć
światła słońca. Nic nie może rosnąć w ciemności. Medytacja jest
naszym krokiem w słońce. Jak więc będziemy medytować?
Rzeczywiste doświadczenie medytacji i modlitwy przez stulecia jest,
oczywiście, ogromne. Biblioteki świata i miejsca kultu są skarbami
dla wszystkich poszukujących. Mamy nadzieję, że każdy członek A.H.
który ma połączenie z wiarą podkreślającą medytację, powróci do
praktykowania tej pobożności, jak nigdy wcześniej. Ale co z resztą
nas, którzy, mając mniej szczęścia, nie wiedzą nawet, jak zacząć?
No cóż, możemy zacząć w taki oto sposób. Po pierwsze, przyjrzyjmy
się naprawdę dobrej modlitwie. Nie musimy szukać zbyt daleko. Wielcy
ludzie wszystkich wyznań pozostawili nam wspaniałe zasoby. Pozwól
nam rozważyć jeden, który jest klasyką. Ta modlitwa była wyrażeniem
tego, co możemy czuć, widzieć i pragnąć, żeby się stało.
Bóg czyni mnie kanałem pokoju, mogę wnieść te skarby także tam,
gdzie jest nienawiść. Możemy próbować to zrobić za pomocą tego,
co nazywamy miłością własną. Tam gdzie jest krzywda, mogę wnieść
ducha przebaczenia. Tam, gdzie jest niezgoda, mogę wnieść harmonię.
Tam, gdzie jest błąd, mogę wnieść prawdę.
Tam, gdzie jest zwątpienie, mogę wnieść nadzieję. Tam, gdzie jest
mrok, mogę wnieść światło. Tam, gdzie jest smutek, mogę wnieść
radość. Boże spraw, żebym mógł raczej szukać pocieszania niż bycia
pocieszanym, rozumieć niż być zrozumianym, kochać niż być kochanym.
Ponieważ przez wybaczanie sobie, odnajdujemy w sobie to ,że komuś
zostaje wybaczone. To przez pozwolenie impulsowi hazardu, by umarł,
ktoś budzi się do drogi życia w AH.
Jako początkujący w medytacji, możemy teraz powtórnie przeczytać
tę modlitwę kilka razy, powoli, smakując każde słowo i próbując
zrozumieć głębokie znaczenie każdej frazy i idei. Pomocne będzie,
jeśli porzucimy cały opór wobec tego, co mówią nasi przyjaciele,
ponieważ w medytacji, nie ma miejsca dla dyskusji.
Pozostajemy w ciszy z myślami o kimś, kto wie; tak, że możemy doświadczać
i uczyć się. Zrelaksujmy się i oddychajmy głęboko duchową atmosferą,
którą otacza nas łaska modlitwy. Stańmy się chętni uczestniczyć
w sile ducha i być przez nią wzmocnionym.
Pozwólmy sobie teraz wejrzeć w tajemnicę medytacji. Niektórzy pewnie
powiedzą: "To jest nonsens. To nie jest praktyczne." Przypomnijmy
sobie, że kiedy graliśmy, mieliśmy wielką wyobraźnię. Tak, rozkoszowaliśmy
się tego rodzaju myśleniem. Teraz, kiedy przestaliśmy grać, czyż
nie próbujemy często robić tego samego?
Być może nasze zmartwienia nie były tym, do czego używaliśmy naszej
wyobraźni. Może prawdziwym kłopotem była nasza niemal całkowita
nieumiejętność kierowania naszej wyobraźni na właściwe cele.
Nie ma nic złego w konstruktywnej wyobraźni, wszystkie solidne
osiągnięcia spoczywają na nas. W końcu żaden człowiek nie może
wybudować domu, dopóki nie wyobrazi sobie jego planu. Medytacja
jest do tego podobna. Pomaga wyobrażać sobie nasze duchowe cele,
zanim spróbujemy podążać w ich kierunku.
Raz jeszcze patrzymy na nasza modlitwę i znów próbujemy wejrzeć
w jej wewnętrzną istotę. Prosiliśmy Boga by wniósł miłość, przebaczenie,
harmonię, prawdę, wiarę, nadzieję, jasność i radość do każdej ludzkiej
istoty. Następnie przychodzi sformułowanie naszych pragnień i nadzieja
dla nas samych. Mieliśmy nadzieję, że Bóg zechce, abyśmy byli także
w stanie znaleźć niektóre z tych skarbów. Możemy spróbować uczynić
to, co nazywamy wybaczenie samemu sobie. Co rozumieliśmy przez
wybaczenie sobie i jak proponowaliśmy go osiągnąć?
Myśleliśmy, że lepiej dawać pocieszenie niż je otrzymywać, lepiej
rozumieć niż być rozumianym, lepiej wybaczyć niż mieć wybaczone.
Medytacja jest czymś, co zawsze można dalej rozwijać. Nie ma granic.
Wsparta
takimi instrukcjami i przykładami, jakie możemy znaleźć,
to jest w swej istocie osobista przygoda, coś, co każdy z nas wypracowuje
na swój własny sposób.
Ale jej przedmiotem jest zawsze to samo - ulepszanie naszego świadomego
kontaktu z Bogiem, tak jak Go pojmujemy, poznanie Jego woli wobec
nas i siła jej przeprowadzania.
Prośba o to pasuje do jakiejkolwiek części dnia. Rano myślimy o
nadchodzących godzinach, o naszej codziennej pracy i szansach,
które mogą pozwolić nam być użytecznymi i pomocnymi, albo o jakimś
specjalnym problemie, który może przyjść. Możliwe, że dzisiaj zobaczymy
kontynuację poważnego i jak na razie, nierozwiązanego problemu
pozostawionego z wczoraj. Naszą natychmiastową pokusą będzie pytać
o znalezienie rozwiązania określonych problemów i o zdolność pomocy
innym ludziom, tak jak już myśleliśmy, że powinno się im pomóc.
W tym przypadku, odkrywamy, że prosimy Boga, by zrobił to na nasz
sposób. W tym celu, możemy szczegółowo rozważyć każdą prośbę, by
zobaczyć jaka jest jej prawdziwa wartość. Nawet wtedy, kiedy przedkładamy
określone prośby, dobrze będzie dodać do każdej z nich takie zastrzeżenie:
"jeśli taka będzie Twoja wola". Prosimy po prostu o to przez cały
dzień: Boże włóż w nas najlepsze zrozumienie Twojej woli, jakie
możemy mieć tego dnia i żebyśmy otrzymali łaskę, przez którą możemy
je realizować.
W tych krytycznych momentach każdego dnia, jeśli przypomnimy sobie,
że lepiej jest pocieszać, niż być pocieszanym, rozumieć niż być
rozumianym, kochać niż być kochanym, będziemy szli za intencją
Kroku Jedenastego. Być może jedną z największych nagród medytacji
i modlitwy jest poczucie przynależności, które do nas przychodzi.
Nie żyjemy już w świecie całkowicie wrogim. Nie jesteśmy więcej
samotnikami, wystraszonymi i niemającymi celu.
W chwili, kiedy złapiemy choćby błysk woli Boga w naszym życiu,
będzie to moment w którym zaczynamy widzieć prawdę, sprawiedliwość
i miłość jako prawdę. Nie jesteśmy dłużej niepokojeni przez samotność,
strach, brak celu i problemy, które otaczają nas w czysto ludzkich
sprawach.
drukuj
|
|